- Czemu ten głupek się spóźnia? -zapytałam zdenerwowana spoglądając co chwilę na zegarek. -On już tu powinien być... -dodałam gdy usłyszałam, że do rozpoczęcia nagrywania klipu zostały 3 minuty.
- Kotku! -usłyszałam za swoimi plecami kojący głos. Tak, to Justin. Podszedł do mnie, objął mnie i pocałował. -Wiesz jak tęskniłem za Tobą? -zapytał bawiąc się moimi włosami.
- Kamera bardziej.. Misiek, zaraz nagrywamy teledysk.. -powiedziałam bezradnie, a on wszedł na plan.
No tak to już jest, być menadżer i tym samym dziewczyną, a nawet może niedługo narzeczoną słynnego piosenkarza. Ciągłe życie w stresie, przeprowadzki. A co gorsza, całkiem ładne fanki. Fanki, tak dobrze to ujęłam. Prawdziwa Belieber nie patrzy tylko na to, że jej idol jest niezłym ciachem. Co chwilę oglądam jak dziewczyny wciskają mu swoje numery telefonu, dotykają go tam gdzie nie trzeba. Ale muszę z tym żyć, kocham go. Jest moim światem, wierzę, że nie zostawi mnie dla byle laski. Gdyby było tak można porzucić sławę chociaż na parę dni.. Ale nie chcę nawet tego przy miśku mówić, on to kocha. Kocha swoje Belieber, kocha śpiewać. Kocha sławę. A Ja jego. Najgorsze są tylko te sceny w teledyskach. Zazdrość mnie zżera jak patrzę na niego.. i te modelki. Cóż, nie zerwę z nim tylko dlatego, że z powodu teledysku w którym pocałował jakąś laskę. Sława ma swoje plusy i minusy.- Czemu to nie może być jakiś fantom? -szepnęłam w duchu patrząc jak przytula modelkę, a zazdrość zżerała mnie od środka. Wiem, że to dziwne, ale aż w oku zakręciła mi się łza. Justin spojrzał na mnie, chwilę byliśmy w siebie wpatrzeni w siebie aż nagle puścił Mirami i poszedł do mnie. -Co Ty robisz? -zapytałam ocierając łzę.
- Kochanie.. czemu płaczesz? -czule przytulił mnie do siebie. -To przez to, że mnie objęła?
- Miała w ramionach mój cały świat.. -odparłam podnosząc lekko głowę do góry.
Odszedł na chwilę, byłam zła, że mnie zignorował. Ale to trochę dziwne, po co podszedł do reżysera? Dłuższą chwilę przyglądałam się jak rozmawiali, Justin co chwilę na mnie zerkał, a zaraz za nim reżyser. Oboje gestykulowali, obracali się w moją stronę, w skrócie, to było dziwne. Jakieś może 5 minut później podszedł Justin i poprosił mnie żebym rozpuściła włosy i zdjęła kamizelkę. Na początku zaprotestowałam, ale jeden jego uśmiech.. i robię to o co prosi.
- No, wyglądasz jak bóstwo. -skomplementował mnie. - Możesz wchodzić na plan.
- Wiedziałam, że mój chłopak kocha żarty, ale, że aż tak? - zaśmiałam się sztucznie, a on pociągnął mnie za rękę, postawił przed kamerą i szepnął: To nie takie straszne.
Od paru minut stałam przed kamerą jak wryta i zastanawiałam się co Ja mam robić. Podpowiedzi reżysera czy Justina jednym uchem wpadały, drugim wypadały. Przecież w tym związku to on miał stać na planie, teraz muszę przyznać, że wolałabym tutaj tę Mirami zamiast mnie. 4 minuty teledysku mogłabym znieść, prawda? I kogo Ja oszukuję, za nic w świecie nie dam rady patrzeć kolejny raz na jakąkolwiek dziewczynę w ramionach Justina.